Czwartek, 29 Lipiec 2010 roku Ustaw jako strona startowa Dodaj nas do ulubionych ;-) Strona główna Napisz do nas! Hostuje nas serwis WebD.pl

Strona główna
Zawody OSP
W latach 1970 - 1990
Nasze osiągnięcia
Kalendarz zawodów
Regulaminy zawodów
Imprezy, uroczystości
Akcje, interwencje
Z życia naszej jednostki
Historia naszej OSP
Konieczkowa
Nasi druhowie
e-Biblioteka pożarnicza
Wydarzenia pożarnicze
Strony zaprzyjaźnione
Forum dyskusyjne
Sprzęt pożarniczy
Księga gości
Redakcja


Dodaj reklamę
-->
Aktualnie posiadamy:
4823 zdjęć w galerii
9098 postów na forum
598 tematów na forum
289 haseł w encyklopedii
372 wpisów w księdze gości
1001 użytkowników forum
148 założynych aliasów
173 newsów na stronie
398 komentarzy do newsów

16900 wszystkich danych

I TWOJA JEDNOSTKA MOŻE MIEĆ STRONĘ INTERNETOWĄ!!! - KLIKNIJ!!!
Galeria pożarnicza:
Sprzęt pożarniczy :: HORPOL
 
Generator piany lekkiej GYROFOAM L2
Generator Piany Lekkiej GPL-350
Przenośne Centrum Pianowe "HANDY FOAM"
TURBOPOMPA GŁĘBINOWA
Działko Wodno-Pianowe PRIMATOR 3000
Precyzyjny zasysacz liniowy ULTRA-LIGHT Z-800
Precyzyjny zasysacz liniowy Ultra Light
Dh Henryk Antonik wyróźniony Krzyżem Zasługi Za Dzielność 13-07-2008
W dniu 2go maja 2008 roku tuż przed świętem strażaków gazeta Nowiny zaskoczyła nas bardzo miłym jak i ciekawym artykule o naszym Druhu Henryku Antoniku, który został odznaczony w dniu 30 kwietnia 2001 roku przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego "Krzyżem zasługi za dzielność". Artykuł ten przypomina działania akcji ratowniczo-gaśniczej z roku 1999, w której to nasz Dh Henryk uratował życie strażakowi z sąsiedniej miejscowości...

Nowiny" 2 maja 2008

Henryk Antonik to strażak na medal

Ugasił prawie 250 pożarów. Wyciągnął z pożogi człowieka. Henryk Antonik z Konieczkowej mówi, że ludzie żyją po to, by pomagać. Zwłaszcza w nieszczęściu...


Na stronie internetowej OSP w Konieczkowej, gmina Niebylec, klikamy na hasło "Czynni druhowie". Jest ich 53, a na pierwszym miejscu: Antonik Henryk, data wstąpienia: 20.02.1969 r. Starszy stażem jest tylko Emil Sołys.

Krętą drogą prujemy ostro pod górę. Koniec asfaltu, po lewej stara stodoła pod gruszą, po prawej - okwiecony, biały dom. Za chwilę ściskamy potężną dłoń Antonika, rocznik 1951.

Gdy rozsiadamy się w pokoju wychuchanym niczym duża bomboniera, pan Henryk wspomina: - Kiedy syrena wyła w dzień, to my - dzieciaki, lecieliśmy, żeby zobaczyć strażaków. Był wśród nich mój tata. Wtedy jeździli na akcje końmi i wozem, ale pompę mieli już motorową.

Potem jako traktorzysta z Kółka Rolniczego Henryk woził druhów do pożarów. A potem było wojsko, 2 lata w Warszawie, i znowu praca w rodzinnej Konieczkowej, w SKR. I znowu zaczęły się jazdy na traktorze, również nocą, z druhami na przyczepie.

Naprawdę bałam się

W 1985 r. wybudowali remizę. - Już mieliśmy żuka - ciągnie pan Henryk, gdy żona Maria wnosi do pokoju talerz z ciastkami. Pyszne. A ta kiełbasa z indyka!

- Jak się poznaliście?

- Znaliśmy się od dziecka, bo blisko siebie mieszkaliśmy - wspomina pan Henryk - ale jakoś jej nie zauważałem...

- Aż w końcu przyszedł i powiedział, że mnie kocha! - śmieje się pani Maria.

- I co pani na to, gdy mąż w nocy zrywa się, bo syrena wyje i trzeba pędzić na akcję?

- Jak byłam młodsza, a dzieci były małe, to naprawdę się bałam. Bo jakby się mu, nie daj Boże, coś stało...

Najgorsze - samozapłony

W remizie mają taki system, że strażacy - zawodowcy ze Strzyżowa mogą uruchomić syrenę w Konieczkowej. Inaczej wyje, gdy pożar jest na miejscu, a inaczej, gdy gdzie indziej.

Jak to na wsi, najczęściej płoną stodoły.

- Często od samozapłonu - wyjaśnia pan Henryk. - Jak siano suche i jest gorąc, to wtedy najłatwiej o iskrę.

Za rok minie mu 40 lat strażakowania. Obliczamy, że jeśli w roku przeciętnie wyjeżdżają z Konieczkowej do około 6 poważnych akcji gaśniczych, to walczył prawie z 250 pożarami! A gdy dodać jeszcze podtopienia, wypadki...

- Dlaczego pan to robi?

- Ludzie żyją, żeby sobie pomagać, zwłaszcza w nieszczęściu...

Patrzymy na siwe włosy gospodarza, spracowane dłonie i... znów ten uśmiech, zdradzający pogodę ducha.

Dłoń w dymie

Tej akcji Antonik nigdy nie zapomni. 1999 rok, lato. W Gwoźnicy Górnej, na wysokiej górze pokrytej jodłowym lasem - samotne gospodarstwo. Oczywiście, ze stodołą. A w stodole tej był komin z paleniskiem. Zapaliło się!

- Tam mieszkał znajomy, razem pracowaliśmy - opowiada strażak. - Przyjechały OSP z Połomi, Lutczy, Jawornika, Niebylca... Byli zawodowi ze Strzyżowa. Rozgrzany eternit z dachu łamał się, spadał na płonące siano... Jedni dowozili wodę, inni gasili...

A potem zaczął się drugi etap, czyli dogaszanie. Trwa to i trwa... - Trzeba było wejść na murowany strop, polewać dymiące siano, zrzucić warstwę, i znowu polewać, i znowu...

Jeden z druhów wdrapał się na dymiącą wokół komina stertę, żeby zobaczyć, co dzieje się po drugiej stronie komina. - Ta sterta siana była wysoka prawie na 4 metry... Minęło jakieś 5-6 minut, a chłopa nie widać... No to polazłem tam... Patrzę, a przy samym kominie jest w sianie głęboka dziura, a w stropie też. Naraz zobaczyłem przez dym wystającą z tej dziury dłoń!... Ciężko było, krztusiłem się okropnie, ale go wyciągnąłem...

Strażak był nieprzytomny, najgorzej miał poparzone ręce, szyję i nogi. Zabrało go pogotowie. Leżał w szpitalu. Wylizał się.

- Przyjechał z flaszką, żeby podziękować?

- Właściwie to nie ma za co dziękować - uśmiecha się druh Henryk. - Każdy by to zrobił dla drugiego. Trzeba mieć do siebie zaufanie.

Dwa lata później, 30 kwietnia 2001 roku, prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał legitymację upoważniającą Henryka Antonika do noszenia "Krzyża zasługi za dzielność".

Następcy

- Spośród trzech waszych synów tylko Staszek poszedł strażackim śladem ojca -przygaduję.

- Ale ochotników nie brakuje - odpowiada senior. - U siostry Zofii 18-letni syn jest strażakiem.

- I to dobrym, bo silnym - dodaje pani Maria.

- No a mąż?

- Och, Henryk to wspaniały mąż i strażak - uśmiecha się. I za nic nie chce wymienić choćby najmniejszej jego wady.

Zabrakło 30 metrów

Kiedy jest sygnał do akcji, liczy się każda minuta - trzeba być przy pożarze jak najszybciej.

- Biegnę kiedyś w nocy i widzę jak koledzy... już odjeżdżają spod remizy... - wspomina Antonik. - Krzyczę, ale oni mnie już nie słyszeli. Zabrakło mi jakieś 30 metrów...

Wychylamy po kielichu czerwonego wina - za zdrowie druha Henryka!

Artykuł Marek Pękala, zdjęcie Wojciech Zatwarnicki

źródło GC Nowiny


Dodał: druh Marek
Komentarzy 1
napisał Justyna @ 14-12-2008 19:57
1st

Dodaj komentarz
imię:
e-mail: (opcjonalnie)

uśmieszki:

laughbiggrinblinkblushclosedeyescoolhappyhuhangrysadninjaohmyrolleyessmiletongueunsurewackowink1st2nd3rd


Wpisz kod z obrazka
Security Image


Copyright © 2001-2010 by druh Marek Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone!®


życzenia dla Ciebie"