W Krakowie trwa dogaszanie i sprzątanie pogorzeliska po groźnym pożarze, który wybuchł wczoraj w Nowej Hucie. W jego gaszeniu brało udział ponad 230 strażaków. Czterech z nich zostało rannych. Stan jednego z nich jest ciężki.
Mieszkańcy Nowej Huty mogą już bez obaw otwierać okna. Wczoraj straż apelowała aby je zamykać w obawie przed chmurą toksycznego dymu unoszącego się z miejsca pożaru. Z powodu dużego zagrożenia wczoraj ewakuowano 22 mieszkańców pobliskiego bloku. Spędzili noc w hotelu.
Ogień w hurtowni przy ul. Makuszyńskiego w Nowej Hucie pojawił się przed godz. 18. Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze o g. 17.50, a trzy minuty później na miejscu były już pierwsze wozy gaśnicze. Czarny słup dymu był widoczny z odległości kilku kilometrów. Ze względów bezpieczeństwa zamknięto okoliczne ulice.
Właściciel hurtowni powiedział dziennikarzom, że znajdowały się tam metalowe części, ale opakowane w kartonowe pudła, stąd taka siła ognia i dym. Pytany o straty, powiedział: "Same części to 18 mln zł".
Hurtownia jest położona w okolicy, gdzie znajdują się inne tego rodzaju obiekty. Wieczorem porywisty wiatr przeniósł ogień na sąsiedni magazyn oleju. Strażacy przegrupowali tam swoje siły i udało się im uchronić przed pożarem położony obok magazyn z 15 tysiącami opon.
Przyczyny pożaru nie są znane. Ustali je specjalna komisja. Nie wiadomo także, jak duże są wszystkie straty.
źródło:
ONET.PL