W dniu 15.04.2003r. ok. godziny 14:30 zostaliśmy powiadomieni przez CPR w Strzyżowie, że w miejscowości Baryczka pali się dość duży obszar traw i pożarem zagrożony jest las oraz pobliskie zabudowania mieszkalne. Po dojeździe do zdarzenia przystąpiliśmy do tłumienia ognia tłumicami oraz w miejscach bardziej zagrożonych gasiliśmy wodą z GBA, działania utrudniał silny wiatr, który rozprzestrzeniał ogień na coraz to większy obszar.
Po przemieszczeniu się samochodem w drugie miejsce gdzie na jednej z pobliskiej łąk rozszalał się groźny żywioł, zbudowaliśmy szybko następną linię gaśniczą i ugasiliśmy pożar nie dopuszczając ognia do lasu, który dosłownie graniczył z linią ognia na wspomnianej łączce. Gdy ogień został całkowicie ugaszony dostaliśmy informację drogą radiową, że w naszej miejscowości Konieczkowa, w przysiółku Rybia pali się trawa.
W szybkim tempie zwinęliśmy węże, Star zaczął cofać w stronę polnej drogi, ale jak się okazało, teren był bardzo mokry a na domiar złego nastąpiła awaria w instalacji elektrycznej uniemożliwiająca włączenie blokady oraz przedniego napędu. Z pomocą przybyła sąsiednia Jednostka OSP z Połomi, która to po wielkich zmaganiach z ledwością przemieściła o kilka metrów nasze GBA lecz dalsza pomoc okazała się niemożliwa, ponieważ z dużego przeciążenia zerwała się lina od wciągarki. CPR w Strzyżowie zadysponował inne jednostki do gaszenia pożaru na Rybii.
W trakcie dogaszania tych traw w miejscowości Gwoźnica Dolna koło remizy również zaistniał przypadek pożaru traw, do którego niezwłocznie udały się pobliskie jednostki. Natomiast my oraz PSP Strzyżów czekaliśmy na dalszą pomoc umożliwiającą wyjazd z tego mokradełka... w tym czasie usunęliśmy awarię w instalacji elektrycznej i mogliśmy naszym samochodem zacząć poruszać się w terenie, ale bez pomocy pobliskich mieszańców z Baryczki nie było by mowy o jakimkolwiek wyjechaniu ponieważ nasz GBA coraz to mocniej tonął w własnych koleinach. Dopiero, kiedy 3 ciągniki z wciągarkami dopięły się do GBA, z wielkim trudem ruszył pierwsze metry do przodu, kiedy wydostał się na powierzchnię mokradełka już samodzielnie mógł się poruszać w tym bardzo trudnym terenie. Wyciąganie naszego GBA trwało do godziny 17:00. Po powrocie ze zdarzenia wyruszyliśmy do sprzątania Kościoła.