Dnia 13-03-2002 jeden z naszych mieszańców Pan Stanisław P. zwrócił się z prośbą o usunięcie skutków po wichurze, która miała miejsce w nocy z 7 na 8 marca br. Po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdziliśmy uszkodzenie, rozszczepienie stojącej obok budynku mieszkalnego POTĘŻNEJ LIPY, która zwisała nad istniejącym budynkiem, grożąc mu całkowitym zniszczeniem. Po krótkim sprecyzowaniu dalszego działania zmierzającego do likwidacji zagrożenia postanowiono natychmiast zabezpieczyć istniejącą lipę przed dalszym rozszczepieniem oraz upadkiem na budynek.
Ponieważ miejsce akcji zlokalizowane było na bardzo dużym i niedostępnym wzniesieniu, postanowiono najpierw oczyścić drogę dojazdową z wystających gałęzi drzew, umożliwiając dojazd samochodem GBA na miejsce zdarzenia, następnie liną stalową 18 mm skrępowano rozszczepioną koronę lipy i umocowano do GBA, który naprężył ją do granic wytrzymałości, blokując tym samym chwilowy upadek drzewa na budynek. Po wykonaniu zabezpieczenia mieliśmy chwilę czasu aby przestąpić do dalszych działań, w tym celu jedna sekcja zajęła się gromadzeniem potrzebnego sprzętu, odpowiedniej piły spalinowej o dużych parametrach ponieważ pień lipy liczył sobie prawie DWA METRY ŚREDNICY, a druga sekcja zajęła się sprawami technicznymi tj. sprowadzeniem Pogotowia Energetycznego, które musiało wyłączyć i zdemontować chwilowo linię energetyczną zasilającą w pobliżu budynki mieszkalne, oraz inne media, które mogły ulec uszkodzeniu podczas ścinki lipy.
Następnie poproszono mieszkańców z budynku zagrożonego oraz sąsiedniego, aby na okres ścięcia lipy opuścili swe mieszkania. Po upewnieniu się, że wykonaliśmy wszystkie czynności likwidujące zagrożenie bezpieczeństwa, przystąpiliśmy do podcinania powyższej lipy przez najlepszego naszym regionie pilarza Władysława B. Po wykonaniu ścina jak to fachowo określa nasz Władysław, otrzymałem od niego komendę dalszego naprężenia liny.
W tym momencie zauważono, że naprężana przez GBA lina stalowa zaczęła się rozszczepiać, co groziło upadkiem lipy na budynek mieszkalny a w jej konsekwencji jego zawaleniem. Natychmiast zatrzymano dalszą akcję, postanowiono dołożyć jeszcze jedną linę i postarać się o dodatkowy pojazd, którym można by wspomagać naprężanie ścinanego drzewa. Bardzo szybko z pomocą zjawił się nasz prezes, który przyjechał własnym ciągnikiem rolniczym przywożąc ze sobą jeszcze jeden odcinek liny, który dopięliśmy do ścinanej lipy.
Teraz po raz drugi wspólnie z prezesem naprężyliśmy liny do granic wytrzymałości a Władysław B. przystąpił do dalszego podcinania lipy, kiedy uznał za stosowne, że podciął w 100% pień lipy wydał kolejną komendę CAŁA NAPRZÓD, w tym momencie razem z prezesem ruszyliśmy gwałtownie do przodu próbując ściągnąć lipę w naszym kierunku, lecz nasze pojazdy postawiły przednie koła w powietrzu a lipa nawet nie drgnęła w naszym kierunku, wtedy postanowiono podtrzymać ciągnikiem lipę a samochodem GBA spróbować szarpnąć jeszcze raz. Tym właśnie powtórnym szarpnięciem pochylonego nad dom drzewa udało się pokonać jego ciężar i upuścić go w przygotowane do tego celu miejsce, nie dopuszczając do uszkodzenia domu, mienia, i uszczerbku na zdrowiu ludzi. Po opuszczeniu drzewa przywrócono zasilanie w prąd oraz inne media, którymi były zasilane wspomniane wyżej budynki a sekcje naszej jednostki wróciły dumne z wykonanego zadania do rejonu garażowania.
Nieudana pierwsza próba przejazdu obok lipy
Dalsze poszerzenie drogi
Widok pochylonej lipy nad budynkiem
Krępowanie rozszczepionej korony lipy
Zatroskany właściciel o bezpieczeństwo budynku
Sprawdzenie pnia
Kontrola zamocowania liny
Widok lipy zabezpieczonej przed upadkiem
Wstępne podcinanie drzewa
Dalsze ścinanie
Radość po bezpiecznym ścięciu drzewa
Siła pociągowa